Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sex. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sex. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 maja 2010

Oto najlepsza pora dnia na seks

Zobacz, jakie korzyści z tego płyną...

O tym, że seks jest zdrowy nie należy już nikogo przekonywać. Okazuje się jednak, że ważna jest również pora dnia, w której się go uprawia. Z badań wynika, że najlepiej kochać się o poranku - informuje examiner.com.

Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda odkryli, że ludzie, którzy rozpoczynają dzień od seksu są zdrowsi i bardziej szczęśliwi. Dlaczego?

Lepszy nastrój zapewnia im oksytocyna, hormon szczęścia , którego poziom wzrasta w naszym organizmie podczas stosunku. Dzięki niemu stajemy się mniej drażliwi, bardziej wyrozumiali, zadowoleni z życia.

Podczas seksu wzrasta również w naszym organizmie poziom immunoglobuliny A, która chroni nasz organizm przed zakażeniem. Mamy więc o wiele mniejszą szansę na złapanie kataru lub grypy w drodze do pracy.

Nie ma też co ukrywać, że właśnie pierwsze trzy godziny po przebudzeniu to najlepszy moment na seks dla mężczyzny. To wówczas poziom testosteronu jest najwyższy.

źródło: sfora.pl

dodajdo.com

wtorek, 15 grudnia 2009

Jak kobiety manipulują seksem?

Tekst poniżej pochodzi z forum dla kobiet. Jeśli jesteś facetem, przeczytanie go może Cię zbulwersować lub... otworzyć Ci oczy. Kobietom odradzam czytanie, chyba że chcesz zostać zimną, pozbawioną emocji i wyrachowaną suką.


Zasady, które musisz wprowadzić są proste: seks jest wtedy, kiedy ty masz na to ochotę. Nie kochasz się wtedy, kiedy twój mężczyzna jest podniecony. Robisz to, gdy ty sama jesteś w odpowiednim nastroju.
W zależności od twojej sytuacji możesz taki układ zaproponować bezpośrednio. Może się jednak zdarzyć, że twój mężczyzna nie przyjmie tych warunków. W takiej sytuacji lepiej wprowadzać twoje zasady stopniowo.
Aby ułatwić sobie to zadanie musisz zrobić dwie rzeczy:

- zniechęcić mężczyznę do inicjowania przez niego miłości,
- zachęcić do natychmiastowej reakcji na twoją inicjatywę wspólnego seksu.

Aby zrealizować pierwsze z zadań, musisz przede wszystkim unikać okazywania entuzjazmu kiedy twój mąż chce się z tobą kochać. Możesz powiedzieć, że „boli cię głowa”, albo niecierpliwie wpatrywać się w sufit lub oglądać swoje pomalowane paznokcie i nie wykazywać żadnego zainteresowania jego osobą. Nie pomagaj mu i nie mów czego pragniesz, leż spokojnie i zupełnie obojętnie. I pod żadnym pozorem nie pozwól sobie na osiągnięcie orgazmu wtedy, gdy to mężczyzna rozpoczął grę miłosną.

Jednocześnie to ty sama musisz rozpocząć inicjowanie seksu. Możesz to robić subtelnie lub zupełnie bezpośrednio. Możesz drażnić go miedzy nogami lub włożyć seksowną bieliznę. Lub możesz po prostu powiedzieć „chcę się z tobą dzisiaj kochać”. Lub po prostu zacznij się z nim kochać. W każdej sytuacji, w której ty rozpoczęłaś grę miłosną musisz pozwolić twojemu mężczyźnie w pełni i całkowicie cię zadowolić. Musisz bez żadnych zahamowań wyrażać swoją namiętność. Wzdychaj, płacz i krzycz znajdując przyjemność
w jego dotyku. Śmiało kieruj jego pieszczotami tak, aby sprawiały ci jak najwięcej przyjemności. Nie obawiaj się mówić mu, że odpowiada ci taka lub inna pozycja. Lub, że odpowiada ci właśnie to, aby cię pieścił ustami i językiem. Nie bój się wziąć pełną inicjatywę w swoje ręce.

Twój partner nauczy się w końcu, że seks rozpoczynany przez niego jest nieciekawy i frustrujący. Będzie się czuł trochę jak impotent, osoba nie licząca się i w końcu nauczy się, że sam zaczynając grę miłosną nie potrafi kobiecie dać satysfakcji. Równocześnie nauczy się, że kiedy odpowiada na twoją inicjatywę, to seks staje się fascynujący i satysfakcjonujący dla obojga. To tylko kwestia czasu, kiedy twój partner stanie się zależny od każdego twojego słowa czy gestu, czekając na okazję, by móc ciebie, a tym samym i siebie samego zaspokoić.

Jeżeli twój partner jest taki, jak większość mężczyzn, to jego pociąg seksualny w tej sytuacji znacznie wzrośnie. Jest to niebezpieczeństwo, na które musisz być przygotowana. Twój partner może się poczuć sfrustrowany tym, że stracił kontrolę na częstością kontaktów seksualnych. Jeżeli dodatkowo w nowym układzie częstość stosunków będzie dla niego zbyt mała, to jego zdenerwowanie będzie większe.

I tutaj musisz zastosować nowe rozwiązanie. Musisz umożliwić mu przejęcie w pewnym stopniu kontroli nad sytuacją. Robisz to pokazując partnerowi, co może zrobić, aby „wprowadzić cię w nastrój”. Tymi rzeczami może być na przykład wspólne wyjście do restauracji, mały prezent lub kwiaty. Ale nie powinnaś na tym poprzestawać. Jego działania, które mogą (i powinny) wprawiać cię w dobry nastrój to: zmycie naczyń, zrobienie prania, ugotowanie czegoś czy posprzątanie mieszkania.
.
Te propozycje najlepiej jest przedstawiać w czasie wstępnej gry miłosnej. Po prostu musisz mimowolnie wtrącić, że dziś masz ochotę na seks, ale mogłabyś mieć ją częściej, gdybyście częściej gdzieś wychodzili razem na obiad, lub gdyby czasem twój partner pomógł ci i zmył naczynia.


dodajdo.com

czwartek, 27 marca 2008

Kiedy seks przedłuża życie?

Wtedy, gdy uprawiasz go regularnie. Oczywiście im częściej, tym lepiej. O 7 dobroczynnych skutkach aktywności fizycznej w łóżku.

1. Spalanie kalorii, redukcja tłuszczu
Seks, podobnie jak sport, zmusza nas do wysiłku i wyczerpujących "ćwiczeń”, w wyniku których pocimy się i poprawia się nasza kondycja. Same pocałunki "kosztują" nas 150 kcal, a coś więcej od 350 kcal w górę...

2. Dotlenianie organizmu, usprawnianie krążenia
W wyniku przyspieszonego oddechu dostajemy dodatkowy zastrzyk tlenu, który wspomaga prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Poprawia się także wydolność serca, wzrasta puls i ciśnienie krwi.

3. Uśmierzanie bólu
Hormony, które wydzielają się podczas seksu, pozwalają zapomnieć tylko stanach zapalnych. Llikwidują także bóle głowy i pleców.

4. Pożegnanie ze stresem
Badania naukowe dowodzą, że osoby zadowolone z życia seksualnego zdecydowanie rzadziej zapadają na depresje i nerwice.

5. Gwarancja wiecznej młodości
Wzmocnione wydzielanie estrogenów opóźnia starzenie się skóry. A podczas orgazmu wydzielana jest pochodna endorfiny - oksytocyna, zwana też hormonem młodości.

6. Lepsza przemiana materii
Seks sprawia, że jesteśmy aktywni, co pozytywnie wpływa na przemianę materii. Rezultat? Chudniemy.

7. Więcej pewności siebie
Sama świadomość, że uprawia się regularnie seks, korzystnie wpływa na postrzeganie samego siebie i podnosi samoocenę.

dodajdo.com

czwartek, 13 marca 2008

10 rzeczy, których rodzice nie powiedzieli ci o seksie

Dlaczego oni Ci o tym nie powiedzieli??? Listę wiedzy, której nie otrzymałeś od rodziców publikuje justaguything.com.

1. Z fetyszem seks jest ciekawszy
Czy tata lub mama kiedykolwiek opowiadali co o seksualnych zabawkach? Nie, a szkoda, bo seks z fajnym gadżetem może być niepowtarzalnym doświadczeniem. Pod warunkiem oczywiście, że wiesz, jak z niego korzystać.

2. Seks nie jest tak głośny, jak jak na filmie porno
Choć czasami bywa, ale naprawdę tak rzadko, że ta zasada jest tylko wyjątkiem od reguły.

3. Seks nie trwa tak długo, jak jak na filmie porno
Cóż jesteśmy tylko ludźmi, a nie seksualnymi maszynami. Gdybyś wiedział(a) to do rodziców, uniknąłbyś niepotrzebnego stresu i wyrzutów sumienia.

4. Ból głowy nie jest wystarczającą wymówką, by nie uprawiać seksu
Przecież orgazm wyzwala endorfiny, które są naturalnym środkami przeciwbólowymi. Ale obserwując, jak mama za pomocą tej wymówki ostudza seksualne zapędy taty, nie mogłeś(aś) się tego dowiedzieć...

5. Seksualne trójkąty zdarzają się bardzo rzadko
Choć oczywiście nastolatkowi wychowanemu na lekturze "Playboy'a" czy "CKM" może się wydawać, że to naturalne doświadczenie seksualne każdego mężczyzny, nawet jego własnego ojca. Jeśli choć raz w życiu przeżyjesz trójkącik – jesteś szczęściarzem.

6. Impotencja jest przyczyną rozwodów
Niestety, nie samą miłością człowiek żyje.

7. Większość kobiet osiąga orgazm łechtaczkowy, a nie pochwowy
Ta wiedza z pewnością uczyniła by z ciebie lepszego kochanka / kochankę.

8. Twój penis może eksplodować!
Jeśli za bardzo się podniecisz naczynia krwionośne w penisie mogą nie wytrzymać ciśnienia. Efekt: krwawienie i niewyobrażalny ból całego organu. I trauma na całe życie.

9. Tylko jeden na 400 mężczyzn może sobie zrobić dobrze ustami
Nie wiadomo, na ile ta statystyka obudziła by w tobie pasję gimnastyczną, więc może dobrze, że tego nie wiedziałeś.

10. Mężczyzna też ma punkt G!
I to nie jeden, a kilka. Ten najbardziej schowany i podatny na pieszczoty znajduje się tuż pod prostatą.

dodajdo.com

niedziela, 24 lutego 2008

Punkt G namierzony!

Naukowcy to jednak mają...

Włoscy naukowcy twierdzą, że punkt G naprawdę istnieje i można go odnaleźć za pomocą zwykłego USG.

Do tej pory tzw. orgazmy G były owiane tajemnicą głównie dlatego, że nikt nie umiał rozstrzygnąć, czy rzeczywiście występują. Teraz uzyskano skany wskazujące na wyraźne różnice anatomiczne między kobietami, które doświadczają silnych orgazmów pochwowych, a tymi, które tylko o nich słyszały.

Po raz pierwszy można stwierdzić, stosując prostą, szybką i niedrogą metodę, czy dana kobieta ma, czy nie ma punktu G - wyznaje Emmanuele.

Ten sam badacz od kilku lat tropi punkt G. W 2002 roku odkrył markery biologiczne, związane ze wzmaganiem funkcji seksualnych. Występują one tam, gdzie słynny punkt powinien się znajdować, czyli między pochwą a cewką moczową.

W skład grupy markerów wchodzi m.in. PDES - enzym uczestniczący w przetwarzaniu tlenku azotu, który uruchamia erekcję. Włosi nie umieli wtedy jednak powiązać obecności wytypowanych związków chemicznych ze zdolnością do doświadczania orgazmu pochwowego.

Zespół Jannini wziął się więc na sposób i skorzystał z dopochwowego USG, by dokładniej przyjrzeć się badanemu obszarowi. W eksperymencie wzięło udział 20 pań: 9 doświadczyło orgazmów pochwowych, 11 nie. Okazało się, że u tych pierwszych występuje rejon, gdzie tkanka jest grubsza (Journal of Sexual Medecine).

Inni eksperci nie podchodzą do wyników tak entuzjastycznie, jak sam Jannini. Podkreślają, że nie musimy mieć do czynienia z odrębną strukturą, ale po prostu z wewnętrzną częścią łechtaczki. W opisywanym rejonie znajduje się wiele naczyń krwionośnych, gruczołów, włókien mięśniowych i nerwów. U niektórych kobiet znaleźć tu można także pozostałości płodowej prostaty: gruczołów Skene'a.

Część seksuologów uważa, że to ich drażnienie uruchamia orgazm pochwowy, a nawet odpowiada za kobiecą wersję wytrysku.

Nie wszyscy naukowcy zgadzają się też z tezą, że kobiety, które nie doświadczają orgazmów pochwowych, nie mają zgrubiałej tkanki.

Beverly Whipple ze Szkoły Pielęgniarskiej Rutgers University zaobserwowała, że wszystkie panie są w jakimś stopniu wrażliwe na drażnienie obszaru, gdzie powinien się znajdować punkt G. Wg niej, należy raczej poprosić kobiety, by same się stymulowały, a następnie wykonać badanie ultrasonografem, bo pod wpływem nacisku domniemany punkt G powinien się powiększyć.

Próba Włochów była tak mała, że nie można wyciągać żadnych daleko idących wniosków. Nie wiadomo np., jaki odsetek kobiet ma punkt G. Naukowcy planują jednak powtórzenie eksperymentu z większą liczbą kobiet.

Anna Błońska
źródło: interia.pl

dodajdo.com